TRUE or FALSE, czyli dlaczego w ogóle wprowadzono owady do menu

FALSE: Bogacze z Unii Europejskiej chcą nas żywić owadami, a sami będą jedli steki

TRUE: w przeważającej części żywność masowa jest niezdrowa, a jej produkcja odpowiada za prawie jedną czwartą wszystkich emisji ekwiwalentu dwutlenku węgla oraz inne zagrożenia klimatyczne

Zmiana klimatu – tak, to wciąż się dzieje

Wprowadzenie owadów do menu zwierząt gospodarskich takich jak trzoda chlewna czy drób, a także do żywienia ryb i zwierząt towarzyszących – wreszcie żywienia człowieka (jak dotąd jedynie kilka firm w Europie posiada zgody UE oraz EFSA na wprowadzenie surowców owadzich do produktów spożywczych – w postaci mączki, lub całych owadów jako przekąski) to odpowiedź na bardzo konkretne i bardzo niepokojące aspekty produkcji żywności. Przede wszystkim zmiany klimatu i wszystkie zagrożenia z nimi związane (utrata bioróżnorodności, wylesienie, zakwaszenie oceanów, wyjałowienie gleb, zanieczyszczenie wód). Po latach badań naukowych zakończonych naukowym konsensusem co do wpływu działalności człowieka na zmiany klimatyczne, po latach działań lobbystów i think tanków z różnych branż żywo zainteresowanych utrzymaniem status quo, mających na celu zdewaluowanie ustaleń naukowców i zasianie wątpliwości wśród opinii publicznej – działań na szczęście nieudanych; nikt już nie ma wątpliwości, że zmiany klimatu są faktem i dalsze zużywanie zasobów ziemi doprowadzi do jej szybkiego i nieodwołalnego końca. Nie mają tych wątpliwości naukowcy, przedsiębiorcy, politycy – również ci z UE oraz my,  zwykli ludzie. Wiemy, że rozgrzaliśmy planetę i jeśli nic z tym nie zrobimy, czeka nas przykry los już za kilka dekad. W tym kontekście produkcja żywności – od rolnictwa przez przetwórstwo – jest sporym winowajcą, ponieważ branża ta jest odpowiedzialna z produkcję ok 27% wszystkich gazów cieplarnianych. Dużo mówi się o emisjach metanu i dwutlenku węgla przy produkcji mięsnej, zużywaniu ogromnych zasobów wody, czy nieopłacalnej konwersji paszy – nie wspominając już o aspekcie etycznym podnoszonym od lat przez wiele organizacji, który jednak – jak pokazują dane – nie ma większego wpływu na wybory konsumenckie (globalna produkcja mięsa rośnie). Podobnie dużo mówi się o użyciu ogromnych ilości nawozów mineralnych w intensywnej produkcji roślinnej, które w szybkim tempie doprowadzają do degradacji ekosystemu i silnie wpływają na ocieplenie klimatu, ponieważ emitują podtlenek azotu. 

Potrzebujemy surowca, który zmieni zasady gry

Ta sytuacja sprawiła, że od jakiegoś czasu Europa poszukiwała kolejnego surowca, który byłby wolny od wyżej wspomnianego negatywnego wpływu produkcji zwierzęcej i roślinnej na zmiany klimatyczne i jej pochodne. Takim surowcem okazało się białko i tłuszcz owadzi, których produkcja emituje minimalne ilości gazów cieplarnianych, nie zużywa wody, nie zużywa areałów powierzchni uprawnej, ponieważ owady hoduje się w zamkniętych wertykalnych zakładach produkcyjnych, a przy okazji oprócz produktów żywieniowych dostarcza wysokiej jakości nawóz naturalny oraz chitynę, mającą szerokie zastosowanie w przemyśle farmaceutycznym i kosmetycznym, a także żywieniowym (w hodowli owadziej nie ma żadnych odpadków – wykorzystywane jest dosłownie wszystko). W tym sensie produkcja białka owadziego i innych owadzich produktów stanowi część rozwiązania, mającego w szybkim tempie zbliżyć nas do neutralności klimatycznej. Decyzja Unii jest w tym sensie decyzją podyktowaną zdrowym rozsądkiem i myśleniem długoterminowym, mającym na celu ochronę naszej planety. Chodzi więc przede wszystkim o to, żeby odciążyć dotychczasową produkcję i zastosować produkty owadzie w żywieniu zwierząt gospodarskich i towarzyszących, a tym samym zmniejszyć użycie mięsa, mączki rybnej, czy soi, która stanowi główny składnik paszy tych zwierząt, a którą pozyskuje się ogromnym kosztem środowiskowym (lasy tropikalne) i w 93% importuje z krajów Ameryki Południowej.

Ja robali jeść nie będę

Produkty owadzie, o ile miałby wejść na ludzi rynek żywieniowy, traktowane są jako osobna grupa żywności, która musi posiadać specjalne dopuszczenie. Udzielaniem zgody na wprowadzenie takich produktów na rynek zajmuje się Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Każda firma, która chce sprzedawać owady jadalne lub produkty je zawierające musi wystąpić o taką zgodę, przedłożyć liczne badania, pokazać cały proces produkcyjny. Nie ma tu miejsca na przypadek. Jak dotąd EFSA zwróciła uwagę jedynie na ryzyko występowania alergii pokarmowych. Wszystkie inne zagrożenia – jak choćby toksyczność produktów owadzich – zostały obalone. A należy podkreślić, że wszystkie gatunki owadów zatwierdzone jako nowa żywność, zostały przebadane do A do Z. EFSA wzięła pod lupę nawet mikrobiom mącznika młynarka. I nie znalazła tam żadnego obcego, czyhającego na nasze życie.

Ile cię trzeba cenić…

Kolejny powód, dla którego produkty owadzie zostały odblokowane w żywieniu zwierząt, a częściowo – przy spełnieniu szeregu warunków przez firmy – również ludzi, jest fakt, że są zdrowe.  Ludzkość już kilka razy w swojej dość krótkiej historii trwania radykalnie zmieniała dietę. Ostatnie (z kilku dekad) doniesienia archeologów, antropologów, historyków i innych badaczy kreślą taki oto obraz:  na początku byliśmy padlinożercami, potem nauczyliśmy się polować i piec mięso na ogniu, następnie staliśmy się rolnikami (nasza dieta wówczas bardzo zubożała)… a potem nauczyliśmy się przetwarzać. Każda z tych zmian była radykalna i co by mówić o innych, ta ostatnia chyba najbardziej. Z pozoru nie zmieniło się nic – wciąż jemy raptem kilka tych samych gatunków zbóż i kilka gatunków zwierząt gospodarskich co w czasach rewolucji agrarnej. Jednak jeśli przyjrzeć się temu bliżej, nic nie jest takie samo. Przetwórstwo, które pozwoliło nam produkować jedzenie na ogromną skalę i konsumować je w innym czasie i miejscu niż jego wytworzenie musiało wypracować nowe narzędzia i technologie, które sprawiły, że jedzenie stało się niezdrowe. To stąd cała gama nowoczesnych chorób cywilizacyjnych pochodzenia dietozależnego. Owady są wolne od tych wad, ponieważ nie trzeba stosować w ich hodowli antybiotyków nieodzownych w hodowli mięsa i ryb. Produkty otrzymane z owadów – białko i tłuszcz – są czyste i zdrowe. Najlepiej stosować je we własnej kuchni jako funkcjonalne dodatki do gotowania, pieczenia i smażenia. Takie podejście pozwala na zminimalizowanie liczby procesów przetwórczych, co na pewno przełoży się na zdrowie a tym samym dobre samopoczucie. Jednak owady w diecie ludzkiej będą raczej stanowić długi ogon żywienia – skuszą się na nie niszowi odbiorcy, świadomi zagrożeń płynących ze złego odżywiania się. Najpierw ich dobroczynnym wpływem powinny cieszyć się nasze zwierzęta.

A czy decydenci z UE będą jedli steki? Niektórzy tak, inni nie. Nie mamy na to wpływu. 

We use cookies to give you the best experience. Cookie Policy